Szczęście w cichą noc - Anna Ficner-Ogonowska

Książka albo lepiej by powiedzieć broszurka świąteczna, ponieważ w porównaniu z pozostałymi częściami losów Mikołaja i Hani objętościowo maleńka. A cóż na temat treści? Można powiedzieć, że jest ok, ci sami bohaterowie, jeden z moich ulubionych okresów w roku jednak czuję niedosyt. Czytając czegoś mi brakowało i nie mogłam pozbyć się  wrażenia , że książka pisana jest tak troszkę w celach czysto marketingowych. Duża sprzedaż poprzednich części to może dopiszmy coś jeszcze, ponieważ czytelnicy, którzy zaprzyjaźnili się z radosną gromadką kupią i tą pozycję. Nie ukrywam, że ja też tak postąpiłam, tyle że jakoś mimo bożonarodzeniowej aury brakowało mi chociażby tego, że w sumie część wydarzeń przy wigilijnym stole poznajemy tylko z relacji Hani. Mówi ona nam kto z kim rozmawiał, pojawia się zbłąkany gość, który podsumowany jest tylko zdaniem: fajny jest. A mnie brakuje ale dlaczego, czemu? I trochę już za bardzo autorka wręcz gloryfikuje panią Irenkę, której naprawdę obawiałam się, że wyrosną skrzydła. Reasumując nie jest źle ale mogło być o niebo lepiej a jeśli tak nie jest to może trzeba było zakończyć na "Zgodzie na szczęście"?